Blog
Rebeliant
Rebeliant Szmarowski
Rebeliant Szmarowski Robert Szmarowski, 1970 r.
4 obserwujących 49 notek 55402 odsłony
Rebeliant Szmarowski, 27 maja 2017 r.

Policja na zakręcie

5217 74 1 A A A

[Uwaga: w tej lokalizacji materiał składa się z dwóch stron]

Rok temu we Wrocławiu policjanci zatrzymali Igora Stachowiaka. Na komisariacie Igor zmarł. Po roku od tych wydarzeń media upubliczniły dokumentację, którą sporządzono w ramach procedur kontrolnych w Policji. Nagranie z rejestratora zamontowanego w paralizatorze, pokazuje, że to urządzenie zostało użyte nie tak jak trzeba i nie tam gdzie trzeba. Rażono prądem osobę skutą kajdankami, emitując długotrwałe impulsy, a odbywało się to na posadzce sanitariatu. Biegli nie są pewni, co było przyczyną śmierci, ponieważ zatrzymany był pod wpływem silnej substancji odurzającej.

Igor

Igor nie był aniołem. W nocy poprzedzającej tragiczny ostatni dzień życia, balował z kompanami w lokalu, z którego został usunięty przez ochroniarzy. Odbyło się to w trybie bynajmniej nie polubownym. Oprócz bójek i zadym, nieobce były mu także narkotyki.

Podczas zatrzymania, Igor był tak pobudzony, że czterech policjantów z najwyższym trudem po dłuższej szarpaninie zdołało dosłownie zapakować go do radiowozu.

Powodem zatrzymania było podobieństwo Igora do poszukiwanego przestępcy, który wcześniej wymknął się policjantom, pomimo, że był skuty kajdankami. W takich razach odnalezienie uciekiniera staje się kwestią prestiżową.

Reporterzy

Po uporaniu się z Igorem, policjanci rozpoczęli wyłapywanie osób, które przy użyciu telefonów komórkowych nagrywały przebieg zdarzenia.

Materiał wyemitowany przez telewizję TVN, przedstawia dwóch takich nagrywających. Nazwano ich reporterami, bo w taki sposób, ironicznie określili ich policjanci po zatrzymaniu. Dlaczego podjęto decyzję o zatrzymaniu tych ludzi, nie bardzo wiadomo. Wiadomo jednak, że i tu nie trafiło na aniołów. Pierwszy reporter próbował utrudniać policyjne czynności podczas zajścia z Igorem, używając przy tym wulgaryzmów. Każdy, kto choć trochę orientuje się w zagadnieniu, wie doskonale z jakich środowisk wywodzą się aktywiści tego pokroju. Drugi reporter podczas zatrzymania stawił czynny opór policjantom i zaszła konieczność użycia środków przymusu bezpośredniego. Taka postawa raczej nie charakteryzuje buddystów.

W reportażu TVN obaj reporterzy zostali przedstawieni jako niezależni od siebie świadkowie wydarzeń, które miały miejsce na komisariacie. Trzeci świadek, umieszczony wraz z dwoma pierwszymi w jednym pokoju, odbywa aktualnie karę pozbawienia wolności. Jeśli ktoś uważa, że tacy „świadkowie” są wiarygodni, daje dowód głębokiej naiwności. Jeden z reporterów – świadków, zacytował rzekomą wypowiedź policjanta: - Wypierdolę mu całą baterię. W domyśle chodziło o baterię paralizatora. Cytat błyskawicznie poszedł w świat. Mało kto się orientuje, że bateria takiego urządzenia wystarcza na oddanie co najmniej kilkuset wyładowań. Przedstawiona relacja jest więc czystą fantazją. Drugi z reporterów, kończąc swoją opowieść, stwierdza ze smutkiem, że już nie zaufa policjantom. To ten, co stawiał opór przy zatrzymaniu. Dla dziennikarzy TVN ta obłuda pozostała niewidzialna.

Policjanci

Zachowanie policjantów podczas zatrzymania Igora było adekwatne do sytuacji, czego nie da się powiedzieć o ich zachowaniu na komisariacie. Długotrwałe rażenie prądem obezwładnionego człowieka, zmuszanie go do zdjęcia spodni, prowadzenie czynności służbowych w łazience. Tego nie przewidują żadne procedury. Tego nie da się obronić.

Polskie prawo jest w wielu obszarach skodyfikowane w taki sposób, że utrudnia efektywne działanie funkcjonariuszy organów porządku. Często policjanci przekraczają w jakiś sposób granice, wyznaczone przez przepisy. Właśnie dlatego, że te granice bywają wyznaczone niefortunnie. Czasem dzieje się tak dlatego, że policjanci chcą się odegrać na wyjątkowo paskudnym bandycie. To wtedy następują przypadkowe obicia o ściany, gdy zatrzymany jest eskortowany między pomieszczeniami służbowymi. To z tego powodu w radiowozach padają dyskretne kuksańce. Czy tak być powinno? Oczywiście nie. Ale jeśli dzieje się to w odniesieniu do najpodlejszych zbirów, z trudem dałoby się zrozumieć, że ten i ów policjant zachowa się niezgodnie ze standardami formacji. Zrozumieć, co nie znaczy zaakceptować.

To, co zrobiono wobec Igora rok temu, absolutnie wykracza poza katalog wspomnianych wyżej wypaczeń. To zwykły bandytyzm. Nie to jest jednak najgorsze. Wiele wskazuje na to, że tego typu praktyki stosowano na tym komisariacie od dawna. Czy tylko w tym? Przecież funkcjonariusze z jednej komendy miejskiej tworzą szerokie środowisko. Obok kontaktów służbowych, są tam także kontakty towarzyskie. Obok wymiany dobrych praktyk, dochodzi do wymiany praktyk złych. Jeśli zażyłość łączy kilku bandytów, pracujących w różnych komisariatach, wiedza o efektywnych metodach poskramiania zatrzymanych z pewnością nie pozostanie domeną tylko jednego komisariatu. A jeśli w jednym mieście ktoś twórczo rozszerzył zakres zastosowań paralizatora, byłoby bardzo dziwne, gdyby pozostał osamotnionym wynalazcą. Innymi słowy takich bandytów jest więcej i nie tylko we Wrocławiu. Ilu? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. W skali stutysięcznej formacji zapewne niewielu, ale to żadne pocieszenie. Wizerunek Policji otrzymał atomowe trafienie i podźwignięcie go z gruzów potrwa co najmniej kilka lat.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Banuję każdego, kto myli dyskusję z fekaliami - bez względu na sympatie i antypatie polityczne. Jestem psychologiem. Rebeliant, to ksywka uświęcona zaciekłymi bojami z betonem.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • W mundurze?
  • Proszę Pana, tu nikt nikogo nie zwodzi. Wszak wszystko wiadomo od dawna. W tej zabawie chodzi o...
  • A jednocześnie akcesja do Rady, to zwieńczenie ośmioletnich wysiłków PO. Osobliwa logika.

Tagi

Tematy w dziale Społeczeństwo